Odkąd w księgarniach na całym świecie pojawił się "Harry Potter", zapanowała moda na czarodziejów, wiedźmy i magię. Nieco świeżości mogła wprowadzić Stephanie Meyer sagą "Zmierzch", jednak świecące wampiry już nie sprawiają, że można poczuć tę niesamowitą chęć czytania.
"Zwiadowcy" Johna Flanagana to powieść skierowana w szczególności do młodzieży (co można zauważyć już po okładce), jednak starsi czytelnicy też z chęcią ją czytają. Książka zaczyna się zwyczajnie, jednak zapowiadając ten niezwykły pomysł, jaki w swojej głowie stworzył autor.
Głównym bohaterem jest młody, piętnastoletni chłopiec - Will. Jego największym marzeniem jest zostać jednym ze sławnych i odważnych rycerzy, ale los jaki go spotyka, jest zupełnie inny niż to sobie mógł wyobrazić. Ta opowieść jest typowo czarno - biała. Już od początku można stwierdzić, kto jest dobry, a kto zły. Nie jestem do końca pewna czy to plus, czy minus utworu, ale tym pierwszym na pewno jest brak JAKIEJKOLWIEK magii. Długo szukałam i przeglądałam każdą możliwą powieść fantastyczno - przygodową, by znaleźć właśnie "Zwiadowców".
Dzięki lekkości, z jaką pisze autor powieść czyta się łatwo i przyjemnie. Polecam ją każdej osobie, która wykazuje choć minimalne zainteresowanie czytaniem. A skoro ty, drogi czytelniku, znalazłeś się tutaj, to do tej grupy się z pewnością należysz. W tym wypadku, z uśmiechem na ustach, chcę Cię zachęcić do kupienia tej, a nie innej książki. Jeśli nie dla siebie, to dla młodszego brata. Jeśli nie dziś, to jutro. Jeśli nie, to…
a ta książka fajna???
OdpowiedzUsuń